/
Przeczytaj
Karol Lanckoroński,Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Odsłona druga
Zamek Królewski na Wawelu
01.07.2026
„Poszukiwacz skarbów” czy badacz kultury antycznej? Karol Lanckoroński i jego kolekcja sztuki starożytnej
W biogramach Karola Lanckorońskiego, zamieszczanych w leksykonach i słownikach, na pierwszym miejscu wymieniano zwykle jego dokonania w dziedzinie archeologii. O zainteresowaniu Lanckorońskiego antykiem pisze dr Joanna Winiewicz-Wolska z Działu Zbiorów Malarstwa, współkuratorka wystawy "Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Opowieść o antyku".
W biogramach Karola Lanckorońskiego, zamieszczanych w leksykonach i słownikach, na pierwszym miejscu wymieniano zwykle jego dokonania w dziedzinie archeologii. Fakt ten nie dziwi – ekspedycje badawcze, które organizował i finansował, zwieńczyła dwutomowa monografia wykonanych prac, zaopatrzona w fotografie, rysunki pomiarowe, kopie napisów, szkice zabytków i detali architektonicznych, plany i mapy. Städte Pamphyliens und Pisidiens, których pierwszy tom ukazał się w roku 1890, drugi dwa lata później, zostały przetłumaczone na języki: francuski i polski, co znacznie zwiększyło zasięg publikacji. Ostatnio doczekała się reprintu w języku tureckim (t. I – 2004, t. II – 2016).
Osiągnięcia Lanckorońskiego jako badacza starożytności i uznanie, jakim się cieszył w gronie uczonych potwierdziło członkostwo w instytucjach naukowych: Akademiach Nauk w Wiedniu, Berlinie i Krakowie. I tak został zapamiętany. Dopiero dar Karoliny Lanckorońskiej, dla polskich instytucji muzealnych w roku 1994 spowodował znaczący wzrost zainteresowania sylwetką i działalnością jej ojca – nie tylko jako organizatora ekspedycji archeologicznych, lecz także jako kolekcjonera i mecenasa.
Karol Lanckoroński reprezentował raczej typ miłośnika sztuki, pasjonata antyku, erudyty obdarzonego niezwykłą, „elektroniczną” pamięcią, by zacytować określenie jego córki. Entuzjazm dla antycznej sięga lat młodości, kiedy wielki wpływ na edukację i profil zainteresowań młodego Karola wywierał nauczyciel, filolog klasyczny Wilhelm von Hartel, który z czasem stał się jego przyjacielem i towarzyszem ekspedycji archeologicznych. Hartel umiejętnie dobierał lektury, kierując uwagę na literaturę starożytną: dzieła Homera, Hezjoda, Tacyta, Herodota. Sam Lanckoroński, pytany o źródła swojej formacji intelektualnej, wymienił nie tylko Wilhelma von Hartla, lecz także Adolfa Exnera, profesora prawa rzymskiego, miłośnika Włoch i antyku. „Im zawdzięczam moją pierwszą humanistyczną edukację” – wspominał w wywiadzie dla wiedeńskiej pracy w 1928 roku. Intelektualnym autorytetem, a także przyjacielem i powiernikiem w trudnych życiowych sytuacjach stał się dla młodego Lanckorońskiego Aleksander von Warsberg, pisarz i dyplomata, znawca kultury antycznej, zwłaszcza starożytnej Grecji. To on zachęcał młodego Karola do pisania, proponował lekturę, dziwił się, że „marnuje czas” na czytanie utworów Alexandre’a Dumasa i Alfreda de Musset, oraz kierował jego zainteresowania w stronę świata antycznego. Jego rola w intelektualnej i naukowej formacji młodego Lanckorońskiego była niezwykle istotna, jakkolwiek dotąd niedoceniona. I to właśnie Alexander von Warsberg w grudniu 1881 roku skierował do Lanckorońskiego zaproszenie do członkostwa w Komitecie założycielskim wykopalisk w Azji Mniejszej. Tak zaczęła się przygoda hrabiego z kulturą i sztuką starożytną.
Ta wczesna edukacja zapewne już w latach siedemdziesiątych XIX wieku skierowała uwagę Karola Lanckorońskiego na dokonania takich wybitnych uczonych, jak Alexander Conze, który w 1869 roku objął pierwszą katedrę archeologii na Uniwersytecie Wiedeńskim, a w latach 1873 i 1875 prowadził prace badawcze na wyspie Samotrace, propagując naukowe podejście do badań archeologicznych. Wyobraźnię Lanckorońskiego pobudzały niewątpliwie prace archeologów niemieckich i ich spektakularne odkrycia w Troi, Pergamonie i Olimpii. Ekspedycje Ottona Benndorfa do Licji i Karii w latach 1881 i 1882 stanowiły natomiast bezpośredni impuls do zorganizowania wypraw badawczych na tereny Azji Mniejszej. Tym bardziej, że archeologiczne trofea z wyspy Samotraki czy przywiezione w 1882 roku reliefy z Heroonu w Trysa, które napływały do zbiorów cesarskiego Hofmuseum (obecnie Kunsthistorisches Museum) jak też Österreichisches Museum für Kunst und Industrie (obecnie Museum für angewandte Kunst – MAK), musiały budzić entuzjazm i poruszenie nie tylko wśród miłośników antyku, lecz także szerokiej publiczności.
Początkowe plany Lanckorońskiego, który na wyspach greckich zamierzał poszukiwać owych „skarbów” jakie trafiały masowo do europejskich zbiorów muzealnych, uległy zmianie. Niewątpliwie pod wpływem naukowej wagi odkryć archeologicznych skoncentrował się na organizacji ekspedycji o charakterze badawczym. „Hrabia L [Lanckoroński] zrezygnował ze swoich różnych planów wyspowych i zgadza się ze mną, że dokładne badanie starych miast położonych na obrzeżach równiny pamfilijskiej to wdzięczniejsze zadanie niż poszukiwanie nieznanych, nieokreślonych i niepewnych „skarbów” na Rodos, Simi” – pisał Felix von Luschan w październiku 1882 roku. Za sprawą Alexandra von Warsberga i Felixa Luschana Lanckoroński włączył się w działalność Towarzystwa do badań archeologicznych w Azji Mniejszej, stając się jednym z trzech największych jego darczyńców – oprócz księcia Johanna von Liechtenstein i Nikolausa Dumby. Ale jego zaangażowanie nie ograniczało się jedynie do współfinansowania drugiej wyprawy Ottona Benndorfa (w której ostatecznie udziału nie wziął) – postanowił wziąć czynny udział w pracach badawczych, które organizował i finansował w latach 1882-1885.
Na tereny Azji Mniejszej Karol Lanckoroński udał się po raz pierwszy w październiku 1882 roku. Wyprawa, która trwała do kwietnia roku następnego, miała charakter rekonesansu. Hrabiemu towarzyszył wówczas Felix von Luschan, lekarz i antropolog, a także fotograf-amator – jako uczestnik obu wypraw Ottona Benndorfa znał dobrze teren i zwyczaje miejscowej ludności. W ekspedycji wzięli udział także: austriacki malarz Leopold Bara, inżynier polskiego pochodzenia Marceli Górkiewicz oraz dwaj epigraficy, zatrudnieni do kopiowania napisów, z którymi było więcej kłopotów niż pożytku z ich pracy. Uczestnikami drugiej wyprawy, znanej dzięki rysunkom anatolijskim Jacka Malczewskiego– oprócz Felixa von Luschana – byli: fotograf Georg Wassmuth, architekt George Niemann, archeolog Eugen Petersen, filolog Wilhelm von Hartel i historyk sztuki Marian Sokołowski. Jej sukces zachęcił hrabiego do organizacji kolejnej, w której sam już udziału nie wziął.
Ekspedycje z lat 1884-1885 miały na celu zbadanie, zinwentaryzowanie i sfotografowanie zabytków antycznych na terenach starożytnej Pamfilii i Pizydii. Dla Lanckorońskiego stały się też okazją do zgromadzenia całkiem pokaźnej kolekcji. Ponieważ przepisy zabraniały wywożenia odkrywanych zbytków, kupował je u handlarzy antykami, m.in. na Rodos i w Smyrnie (dzisiejszy Izmir), uzupełniał zapewne w europejskich antykwariatach, licytował na aukcjach spuścizny innych kolekcjonerów.
Jego zbiory sztuki starożytnej liczyły nieco ponad 400 zabytków – tyle udało się skatalogować w związku z wystawą „Arcydzieła z kolekcji Lanckorońskich. Odsłona trzecia. Opowieść o antyku”. Były to zabytki różnej klasy – dzieła wybitne, ale także przedmioty mniejszej wartości, rzeźby pełne oraz ich fragmenty, popiersia portretowe, elementy dekoracji architektonicznej, ceramika – całe naczynia i ich fragmenty, kawałki starożytnych mozaik i fresków, plastyka tanagryjska, naczynia i przedmioty z brązu. Kolekcja zajmowała poczesne miejsce w pałacu zbudowanym w latach 1892–1894 „jako schronienie dla dzieł sztuki minionych epok” przy Jacquingasse 18 w Wiedniu, nieopodal Ogrodu Botanicznego i Belwederu. Zabytki starożytne zajmowały centralne miejsce – dla nich przeznaczono usytuowaną na osi budowli na I piętrze, obszerną, jasną, przestronną salę nazwaną Salą Fresków. Jej ściany zdobiło osiem wielkich obrazów Domenichina pochodzących z Villa Aldobrandini we Frascati, przeniesionych na płótno jeszcze w XIX wieku, a zakupionych przez Lanckorońskiego w 1892 roku w Rzymie. Malowidła te, których tematem była historia Apollina, dobrze korespondowały z kolekcją starożytności. Sala Fresków, pozbawiona w zasadzie mebli – z wyjątkiem kilku foteli – w ogóle nie przypominała wnętrza mieszkalnego. Na środku ustawiono sarkofag datowany na koniec II w. W całej kolekcji antyków wyróżniał się nie tylko rozmiarami, lecz przede wszystkim artystyczną klasą. Jego ścianki zdobiła płaskorzeźba przedstawiająca pochód osiemnastu Erosów.
Kolekcja Karola Lanckorońskiego formowała się spontanicznie. Z pobieżnego przeglądu inwentarzy spisanych w latach 1939 i 1942 nie wynika żadna określona strategia kolekcjonerska – nabywał zabytki najprawdopodobniej okazjonalnie, głównie z myślą o urządzeniu swojego pałacu-muzeum, a przy zakupach korzystał zapewne z rady znawców – tak, jak czynił to kupując na europejskim rynku sztuki obrazy włoskie. Oprócz wartości artystycznej, rzadkości występowania, oryginalności przy zakupie liczyło się zapewne także miejsce, dla którego dzieło niejako z góry było przeznaczone. Większość Lanckoroński zakupił przed rokiem 1894 – to data ukończenia budowy pałacu i przeprowadzki rodziny z kamienicy przy Wasagasse 6. Można przyjąć, że w lutym 1902 roku, kiedy hrabia Lanckoroński zdecydował udostępnić wnętrza swojej rezydencji na jedno popołudnie, kolekcja była już ostatecznie rozmieszczona, każdy zabytek miał swoje ustalone miejsce, niezmieniane przez lata – aż do II wojny światowej.
Zbiory antyków Karola Lanckorońskiego były jedną z ciekawszych ówczesnych prywatnych kolekcji wiedeńskich. Dzieła sztuki starożytnej znajdowały się w zbiorach księcia Johanna von Liechtenstein i Gustava Jurie. Niewielką kolekcję posiadał hrabia Rudolf Hoyos. Zabytki egipskie gromadził Teodor Graf, handlarz dywanami, który jednocześnie prowadził wykopaliska w Arsinoe und Herakleopolis, a którego wiedeńska firma miała swoje przedstawicielstwo w Kairze. Żadna z kolekcji nie otrzymała jednak tak reprezentacyjnych ram, jak zbiory Karola Lanckorońskiego, które – czy hrabia tego chciał, czy nie – do ekspozycji muzealnej były często porównywane.
Kolekcja rozproszyła się ostatecznie po II wojnie światowej. Pałac został zniszczony, zbiory rozprzedane na kolejnych aukcjach, głównie w latach sześćdziesiątych XX wieku. Nie było już dla nich odpowiedniego miejsca – kolekcja antyków w takiej aranżacji, jaką wymyślił i zrealizował Karol Lanckoroński w swojej rezydencji, przestała istnieć.
Komentarze